Beskid Śląski Beskid Żywiecki  Gorce Beskid Sądecki  Beskid Niski Bieszczady

Wstęp

        Szlak czerwony rozpoczyna swój bieg w Ustroniu przy stacji PKP (Beskid Śląski) a kończy w Wołosatym (Bieszczady). Przebiega przez Beskid: Śląski, Żywiecki, Sądecki, Niski oraz przez Bieszczady. Pasma: Policy i Gorców. Prowadzi przez wysokie partie tych gór nie omijając szczytów do których w szczególny sposób należy zaliczyć: Stożek, Baranią Górę, Babią Górę, Policę, Turbacz, Lubań, Przechybę, Radziejową, Jaworzynę, Kozie Żebro, Chryszczatą, Okrąglik, Smerek, Tarnicę i Halicz. Każdy z tych szczytów bądź pasm górskich ma swój własny niepowtarzalny klimat i budowę geologiczną. Na szlaku można spotkać dziką zwierzynę i ptactwo. Do najczęściej spotykanych należą niewątpliwie sarny i zające. Do ptaków: sójki, bociany oraz wiele pospolitych " stworzeń " i niezidentyfikowanych do końca przeze mnie ptaków. Pomijając walory przyrodnicze szlaku, nadmienić muszę, że prowadzi on przez wiele ciekawych miejscowości do których niewątpliwie zaliczamy: Ustroń, Rabkę, Krościenko nad Dunajcem, Rytro, Krynicę, Hańczową, Komańczę, Cisną, Ustrzyki Górne. Nie sposób dokładnie opisać wszystkich walorów powyżej wymienionych miejscowości ponieważ każdy ma swój własny osąd którego choć cząstkę pozostawiam czytelnikowi. Poniżej zamieszczam opis trasy, którą przeszedłem w okresach wakacyjnych i nie tylko.

STRONA GŁÓWNA

Beskid Śląski

DO GÓRY

        Trasę szlaku czerwonego należy rozpocząć od znaku symbolizującego jego początek przy dworcu PKP Ustroń. Niestety punkt ten nie jest wyraźnie oznaczony jak na tak reprezentacyjny szlak przystało. Przypuszczam , że zaniedbania wynikają z tego, że z tego miejsca na szlak wyruszają nieliczni. Prowadzi on przez część miasta Ustroń ( około 3 km. ) a następnie pnie się na Równicę ( 884 m.n.p.m.). Niestety szlak omija sam szczyt. Aby zaliczyć sam szczyt należy odbić od czerwonego szlaku przy schronisku PTTK pod Równicą na żółty szlak by po 15 minutach znaleźć się na Równicy. Schronisko na Równicy jest dość schludne i ładnie położone. Rozciąga się tu ładny widok na Ustroń, przeciwnie położone pasmo Stożka i Czantorii. Niestety schronisko to należy do najdroższych spośród wszystkich, które leżą na czerwonym szlaku! Następnie szlak zbiega z Równicy łagodniejszym zboczem do Ustronia Polany, aby następnie ostro wspiąć się na Wielką Czantorię ( 995 m.n.p.m. ).Odcinek ten choć krótki, ok. 2,5 km. jest bardzo ostry, zwłaszcza do Polany Stokłosica. Niewytrwałym polecam skorzystanie z kolejki krzesełkowej, która kursuje na tym odcinku. Cena jest dość przystępna. Z Czantorii również rozpościera się ładna panorama na okoliczne szczyty i miejscowości. Znajduje się tutaj wieża widokowa wybudowana przez Czechów z której można podziwiać wspaniałe widoki na okoliczne szczyty. Pomimo tego że trzeba płacić za wstęp na wieże widokową, gorąco zachęcam, aby nie rezygnować i skorzystać z możliwości oglądnięcia otaczającej nas panoramy, bo warto.  Idąc dalej w kierunku Stożka po lewej stronie mamy Polskę a po prawej Czechy. Trasa w tym kierunku jest dość spokojna. Niema tu zbyt ostrych podejść i zejść, poza samym podejściem na Stożek Wielki ( 978 m.n.p.m.), gdzie mamy ostre podejście. Po wyruszeniu na trasę ze szczytu Czantorii przez dłuższy czas będziemy szli w dół aż do Przełęczy Beskidek 648 m.n.p.m. Na Stożku znajduje się schronisko PTTK oraz dawne przejście graniczne dla turystów ( podobne jak na Czantorii ). Schronisko podobnie jak na Równicy jest schludne, ale ceny niewiele niższe.  Następnie szlak prowadzi przez Kyrkawicę ( 973 m.n.p.m.), Kiczorę ( 990 m.n.p.m.) w kierunku Przełęczy Kubalonka. Również na tym odcinku napotkamy na dwie samotne skałki, zaznaczone na mapach. Przebieg trasy jest w dalszym ciągu dość łagodny. Nie ma tu wybitnie ostrych spadków i podejść. Towarzyszą nam piękne krajobrazy w kierunku Skrzycznego z charakterystyczną wieżą nadawczą RTV oraz na wzgórze Kozińca. Docierając do Przełęczy Kubalonka mamy dobrą okazję na dotarcie PKS-em do Wisły lub Istebnej. Połączenia są bardzo dobre, reguralnie kursują autobusy, prawie co 30 minut zarówno w stronę Wisły jak i w kierunku Istebnej. Na Kubalonce znajduje się dobrze rozwinięta sieć barów i restauracji. Jeśli jednak zamierzacie iść dalej czerwonym szlakiem to gorąco zachęcam, gdyż dalej szlak prowadzi w kierunku Baraniej Góry z pod której wypływa największa i najdłuższa rzeka Polski- Wisła. Znowu możemy liczyć na spokojny przebieg szlaku, aż do schroniska na Stecówce. Warto tu zaznaczyć że w roku 2001 zmieniono przebieg szlaku na odcinku Przeł. Szarcula - Stecówka. Szlak nie prowadzi już wzdłuż drogi biegnącej na Stecówkę, lecz lasami przez malowniczą okolicę. Trasa ta jest trochę dłuższa od poprzedniej, ale za to bardziej ciekawa i urozmaicona pod względem przyrodniczym i krajobrazu.  Schronisko na Stecówce jest niedrogie, ale nie wyróżnia się niczym specjalnym poza malowniczym położeniem. Niedaleko znajduje się niewielki drewniany kościół. Jego dzwony są słyszalne na dużą odległość, co z pewnością jest związane z położeniem na grzbiecie pasma. Podążając w dalszą drogę musimy zejść w dolinę a następnie znowu podejść w górę, aby znaleźć się w schronisku na Przysłupie. Jest to typowa budowa z "prosperity gierkowskiej". Posiada duże zaplecze techniczne i turystyczne. Niestety nie przypomina schroniska lecz 4 piętrowy blok mieszkalny. W środku znajduje się restauracja z przystępnymi cenami. Jeśli chodzi o mnie to zjadłem tu dość dobry obiad. Następnie szlak prowadzi cały czas do góry w kierunku Baraniej Góry. Droga jest szeroka i uczęszczana przez turystów. Dochodząc do szczytu, koniecznie należy zaplanować wyjście na platformę widokową znajdującą się na szczycie. Korzystanie z niej jest bezpłatne. Przy ładnej pogodzie widoki są rewelacyjne. Widać stąd prawie wszystkie szczyty Beskidu Śląskiego i część Żywieckiego. Można zobaczyć Skrzyczne z charakterystycznym masztem RTV oraz odległe Pilsko w Beskidzie Żywieckim. Obok platformy znajdują się ławki i stoły na których można spocząć i zjeść posiłek, który polecam, gdyż w dalszej części szlaku nie ma miejsc postojowych, no chyba że na trawie lub jeśli kto ma , to na karimacie. W dalszej części szlak ze szczytu ostro zbiega. Prowadzi przez Magurkę Wiślańską (1129 m.n.p.m.) gdzie można skręcić na zielony szlak, który prowadzi na Skrzyczne (1257 m.n.p.m.). Następnie szlak przebiega przez Glinne (1026 m.n.p.m.) by po 1,5h dotrzeć do Węgierskiej Górki. Choć odcinek Barania Góra › Węgierska Górka nie jest taki długi ( ok.13 km) to trzeba poświęcić na jego pokonanie około 4h. Należy tu zaznaczyć że na odcinku tym jest znacznie mniejszy ruch niż na trasie Kubalonka › Barania Góra, choć odcinek ten jest równie interesujący. Wadą lasów na terenie Beskidu Śląskiego jest to, że drzewa często chorują i są atakowane przez tzw. "mniszkę". Na pewno swoje robią zakłady pracy położone niedaleko np. na Śląsku lub wielka huta w Czechach (Thiniec). Również należy zaznaczyć, że największe natężenie turystów na szlakach następuje w soboty i niedzielę jak również w sierpniu. Węgierska Górka to również doskonały węzeł komunikacyjny skąd bez problemu możemy dojechać pociągiem w stronę Zwardonia lub Żywca. Przez Węgierską Górkę przepływa rzeka Soła. Tu również jest granica pomiędzy Beskidem Śląskim i Żywieckim.

STRONA GŁÓWNA

Beskid Żywiecki

DO GÓRY

        Podążając dalej czerwonym szlakiem już po Beskidzie Żywieckim pniemy się prawie cały czas do góry. Na szczęście podejścia nie są zbyt ostre, choć w jednym miejscu spotkamy łańcuchy (jedyne na całym szlaku). Po drodze mijamy Suchy Groń ( 868 m.n.p.m.), Rezerwat Romanka ( niestety omijamy szczyt) by po przeszło 4h dotrzeć do schroniska na Rysiance (1322 m.n.p.m.). Trasa jest ciekawa, przebiega w większości przez lasy. Po drodze można zauważyć występujące skały, osuwiska powstały na skutek powodzi w roku 1997 a las jest zdrowy. Schronisko na Rysiance jest dość schludne i przyjemne. Jedzenie smaczne a ceny rozsądne. Schronisko składa się z 2 budynków (jeden starszy, drugi dobudowany prawdopodobnie później), posiada saunę. W dalszą drogę szlak prowadzi przez Halę Rysiową, Szyproń ( 1343m.n.p.m.), Munczolik do schroniska na Hali Miziowej 2,20h. Niestety szlak mija  Pilsko (1557m.n.p.m.), drugi co do wielkości szczyt Beskidu Żywieckiego z którego rozciąga się niezwykle piękna panorama. Przy dobrej pogodzie widać Tatry, Babią Górę i wiele innych pasm górskich. W związku z tym proponuje, aby na Hali Miziowej przejść na Pilsko szlakiem oznaczonym a następnie granicznym szlakiem niebieskim dołączyć do czerwonego szlaku. Szlak prowadzi koło przejścia granicznego ( Przeł. Glinne 809 m.n.p.m.). Następnie czerwony szlak pnie się do góry na szczyt o wdzięcznej nazwie Student (935m.n.p.m.) by następnie dotrzeć do Jaworzyny (1047m.n.p.m.) a później na Przełęcz Głuchaczki. Tu na przełęczy znajduje się baza namiotowa, gdzie w okresie wakacji można skorzystać z noclegu w jednym z rozstawionych namiotów za niewielką opłatą. W dalszej drodze szlak prowadzi przez Mędralową (1169m.n.p.m.), Przełęcz Jałowiecką by dotrzeć do schroniska na Markowych Szczawinach. Niestety szlak ten omija Małą Babią Górę z której rozciągają się dość ładne widoki. Aby tam dojść należy za Przeł. Jałowiecką wybrać szlak zielony, który doprowadzi nas na Małą Babią ( 1515 m.n.p.m.) by za nią dołączyć znowu do czerwonego szlaku , który poprowadzi na "dużą" Babią Górę. Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach należy do starszych schronisk.  Do jego atutów zaliczymy niewątpliwie położenie na skrzyżowaniu strategicznych szlaków. Do minusów zaliczyć należy to, że schronisko prawie zawsze jest oblężone. W obecnej chwili stare schronisko jest zburzone a na jego miejscu jest budowany nowy owiele większy budynek schroniska. Na czas przebudowy schroniska uruchomiono bufet w sąsiednim budynku, który normalnie pełni funkcję budynku gospodarczego GOPR. Tu również można przenocować ale trzeba pamiętać że jest to mały budynek i o komforcie noclegu nie ma mowy. Po wyjściu ze schroniska ruszamy ostro w górę na Przełęcz Brona (1408m.n.p.m.) by następnie grzbietem wędrować w kierunku Babiej Góry cały czas pod górę. Na tym odcinku prawie zawsze wieje wiatr. Przezornym polecam zabrać ze sobą czapkę, koniecznie na uszy, aby ochronić się przed mocnym wiatrem. Po dotarciu na Babią Górę (1725m.n.p.m.) możemy rozkoszować się przepięknymi widokami- oczywiście gdy trafimy na dobrą pogodę. Widać stąd sąsiednie pasma do których zaliczamy Pasmo Policy i Jałowca oraz oddalone Tatry i Gorce. Przy dobrej pogodzie widać Kraków. Babia Góra to najwyższy szczyt na czerwonym szlaku o charakterze przypominającym nieco Tatry. Śnieg utrzymuje się tu nawet do końca czerwca czego sam doświadczyłem. Następnie szlak zbiega w kierunku Przełęczy Krowiarki. Ten odcinek zaliczam do jednych z piękniejszych na Głównym Szlaku Beskidzkim. Przebiega przez Kępę (1521m.n.p.m.), Sokolicę (1367m.n.p.m.) by dotrzeć do Przełęczy Krowiarki (936m.n.p.m.). tu możemy odpocząć korzystając z parkingowego baru oraz stołów. Wytrwałym turystą polecam pójść w dalszą drogę w kierunku schroniska na Hali Krupowej. Szlak z Przełęczy Krowiarki prowadzi na Kiczorkę (1298m.n.p.m.) a następnie na Policę (1369), która nie należy do miejsc widokowych ze względu na położenie w głębi drzew. Za to polecam pozostać przez chwilę na Kiczorce skąd rozciągają się piękne widoki w kierunku pasma Babiej Góry. Szlak pomiędzy Kiczorką a Policą jest dość wąski i kręty. Przebiega między gęstą kosodrzewiną i często jest na nim błoto, nawet przy ładnej pogodzie. Z Policy zaś schodzimy w kierunku Hali Krupowej, gdzie znajduje się schronisko PTTK. Po drodze można nacieszyć oczy widokami, które czym bliżej Hali tym są bardziej obfite. Po dotarciu do schroniska polecam skorzystanie z bufetu zwłaszcza kiełbasę na gorąco, która jest bardzo efektownie podana i smaczna. Ceny w schronisku są rozsądne, pokoje zadbane. Po udanym pobycie w schronisku wyruszamy na szlak w kierunku Okrąglicy (1239m.n.p.m.), gdzie znajduje się pomnik ku czci lotników. Znajduje się tu również wieża przekaźnikowa telefonii komórkowej, która niestety trochę psuję krajobraz. Są też jej zalety - stanowi dobry punkt orientacyjny. Następnie szlak prowadzi cały czas lasami w kierunku Cupla (887m.n.p.m.) raz w górę raz w dół. Prowadzi przez Urwańca (1106m.n.p.m.) oraz Naroże (1063). Z  Cupla prowadzi przez Bystrą do Jordanowa a następnie przez Skawę do Rabki. Szlak z Jordanowa prowadzi przez dłuższy odcinek drogą asfaltową. Dopiero w Skawie odbija polną drogą w kierunku drogi Kraków - Zakopane. Po przekroczeniu popularnej "Zakopianki" prowadzi dalej polną drogą w kierunku Rabki omijając szczyt Zbójeckiej Góry. Tutaj czeka nas niespodzianka, przez prawie kilometr idziemy drogą polną bez żadnych oznaczeń szlaku. Następnie idziemy kawałek lasem by następnie zejść do Rabki.

STRONA GŁÓWNA

Gorce

DO GÓRY

        Z Rabki szlak znowu nabiera wysokości i biegnie przez Maciejową (815m.n.p.m.), Stare Wierchy (1027m.n.p.m.) na Turbacz (1310m.n.p.m.). Na Starych Wierchach znajduje się dość przyjemne i niedrogie schronisko. Pasmo którym biegnie szlak od Rabki do Krościenka to Gorce. Po dotarciu na Turbacz jeszcze nie tak dawno nie mogliśmy się cieszyć widokiem krajobrazów. Powodem tego było to, że szczyt położony był w lesie i aby coś zobaczyć należało zejść ok. 1 km w kierunku schroniska by z tarasu okalającego schronisko coś zobaczyć. W obecnej chwili ze szczytu Turbacza zobaczymy panoramę pasma Lubania i Babią Górę. Tak nagłą zmianę krajobrazu zawdzięczamy trąbie powietrznej, która parę lat temu spustoszyła szczyt Turbacza. Na skutek jej działania okalające szczyt drzewa zostały powyrywane z korzeniami a te które nie zostały wyrwane, zostały złamane w pół. Idąc dalej w kierunku schroniska, usytuowanego poniżej szczytu  można stamtąd zobaczyć Kiczorę i Przełęcz Borek a przy dobrej widoczności Tatry. Schronisko na Turbaczu, a w zasadzie pod Turbaczem jest bardzo duże i niestety należy do droższych. Jego budowa ciekawie w komponowywuje się w otoczenie. Pokoje są schludne a w łazienkach jest ciepła woda. W schronisku jest również telefon na kartę magnetyczną i bufet z daniami standardowymi. Po wyjściu ze schroniska podążamy przez polanę pod Turbaczem na Kiczorę (1282m.n.p.m.) z przepiękną panoramą na okolicę. W dalszej części podążamy prawie cały czas w dół w kierunku przełęczy Knurowskiej (846m.n.p.m.), gdzie znajduje się prywatne schronisko. Zejście w kierunku przełęczy jest dość łagodne i po dłuższym przejściu tego odcinka można odnieść wrażenie że zeszło się znacznie więcej niż pokazują to poziomice. Na szczęście to tylko pozory. Z przełęczy podążamy grzbietem Pasma Lubania przez Runek (1005m.n.p.m.). W odległości niespełna 3 km od przełęczy dochodzimy do Studzionek, gdzie znajduje się gospodarstwo agroturystyczne z możliwością zamówienia posiłków. Ze swojego doświadczenia mogę spokojnie polecić obie kwatery na tym szlaku tj. na Przełęczy Knurowskiej i w Studzionkach zamiast schroniska pod Turbaczem ze względu na większy spokój i rozsądne ceny noclegów i żywności. Trasa pomiędzy Turbaczem a Lubaniem, jest dość przyjemna. Nie ma tu dużych różnic wysokościowych a widoki są godne polecenia. Jedynym ostrym podejściem jest dopiero podejście na sam szczyt Lubania (1211m.n.p.m.) Ze szczytu zobaczymy Jezioro Czorsztyńskie, Pieniny i sąsiednie pasmo Radziejowej. Odcinek pomiędzy Turbaczem a Lubaniem pokonuje się szybkim tempem w 6h. Pod szczytem znajduje się baza namiotowa, czynna w okresie wakacji. Dawniej było tu schronisko, ale w wyniku pożaru spłonęło a nowego nie wybudowano i z pewnością nie nastąpi to szybko. Z Lubania szlak zbiega do Krościenka obok nowego kościoła a następnie mostem w Krościenku przez Dunajec. Krościenko to miasto graniczne, rozdziela Gorce od Beskidu Sądeckiego. Tu także można dopłynąć łodziami ze spływu Dunajcem, które za dodatkową opłatą wydłużają swój rejs ze Szczawnicy do Krościenka.

STRONA GŁÓWNA

Beskid Sądecki

DO GÓRY

        Idąc z Krościenka w kierunku Przehyby, wkraczamy na teren Beskidu Sądeckiego. Tutaj znacznie częściej będziemy musieli wychodzić i schodzić z poszczególnych pagórków niż w Gorcach, co z pewnością odczują nasze ścięgna. Po wyjściu z Krościenka przecinamy polanę z której rozpościera się widok na Krościenko i Trzy Korony. Następnie szlak pnie się w górę prowadząc przez las. Niestety na tym odcinku nie ma zbyt wielu miejsc widokowych. Dopiero w okolicach Dzwonkówki pojawia się panorama Przehby. Na Dzwonkówce zobaczymy kilka domków i rozległą polanę. Następnie szlak prowadzi lekko w dół a potem ostro na Skałkę by dotrzeć na Przehybę, gdzie znajduje się schronisko PTTK i wieża RTV. Z Przehyby szlak prowadzi na Wielką Radziejową, najwyższy szczyt w Beskidzie Sądeckim. W ostatnich latach wybudowano tu drewnianą wieżę widokową z której rozpościera się widok na okoliczne szczyty: Jaworzynę, Lubań, oraz Tatry. Idąc z Radziejowej w kirtunku Rytra, szlak zbiega w dół mijając  po drodze Niemcową i Kordowiec, gdzie znajdują się ruiny szkoły upamiętnione okolicznościową tablicą. Trasa pomiędzy Niemcową a Rytrem jest dość widokowa. Widać stąd Rytro i Stary Sącz. Odcinek ten jest wyposażony w tablice informacyjne, na których opisano miejscową przyrodę, oraz jakie ptactwo i zwierzynę zamieszkuje opisywany teren. Tuż przed Rytrem szlak gwałtownie schodzi w dół. Po dojściu na sam dół obok szlaku znajduje się kwatera prywatna, gdzie można skorzystać z noclegu. Gospodarze to młodzi i bardzo sympatyczni ludzie, oferujący noclegi w rozsądnej cenie, oraz wysoki standard (pokoje z łazienkami). Idąc dalej mijamy tory kolejowe i drogę wyłożoną zabytkową kostką brukowaną. Rytro jest zadbane, znajduje się tutaj stacja kolejowa i przystanek autobusowy z dogodnymi połączeniami. Tutaj również warto zaopatrzyć się przed dalszą trasą w dobrze zaopatrzonych delikatesach znajdujących się obok stacji benzynowej, zwłaszcza że szlak z Rytra w kierunku Cyrli prowadzi ostro w  górę. Idąc dalej podążamy prawie cały czas w górę aż na Halę Pisaną (1018m.n.p.m.). Nie zapominajmy jednak o krótkich odpoczynkach w czasie których możemy podziwiać widoki na sąsiednie pasmo Radziejowej. Po drodze mijamy prywatne schronisko na Cyrli. Od Hali Pisanej trasa jest już spokojniejsza. Dochodząc do Wierchu Nad Kamieniem nie zapominajmy o odejściu od naszego szlaku w kierunku tzw. " Diabelskiego Kamienia" skąd rozpościera się wspaniały widok w kierunku Łabowej oraz Beskidu Niskiego. Aby tam dojść należy skręcić ( a następnie wrócić) na Wierchu Nad Kamieniem szlakiem doprowadzającym ( biało-zielonym) w kierunku punktu widokowego. Trwa to zaledwie 10 minut. Naprawdę warto. Powracając z punktu widokowego na szlak czerwony dochodzimy do schroniska na Hali Łapowskiej w ciągu 15 min. Schronisko to jest bardzo ładne i przytulne. Ceny są rozsądne a jedzenie bardzo dobre. Ja szczególnie polecam "kiełbasę po łabowsku". Jest to danie składające się z kiełbasy owiniętej naleśnikiem a następnie polane musztardą i ketchupem w sposób artystyczny. Poza tym w schronisku jest ciepła woda i kot żebrak. Nad schroniskiem znajduje się polana gdzie można zakosztować letniej opalenizny, oraz podziwiać widoki. Wracając jednak do schroniska muszę tu zaznaczyć, że panuje tu prawdziwa turystyczna atmosfera. Ludzie są mili i pochłonięci w zachwycie gór. Schronisko to z pewnością należy do ścisłej czołówki najlepszych schronisk beskidzkich. Wędrując dalej czerwonym szlakiem w kierunku Jaworzyny, idziemy prawie bez większego wysiłku. Teren nie jest bardzo zróżnicowany pod względem wysokościowym. Szlak biegnie przez las. Nie należy jednak narzekać na brak widoków, ponieważ często pojawiają się miejsca widokowe. Dochodząc do Jaworzyny (1114m.n.p.m.) znów możemy podziwiać przepiękne widoki. Przy dobrej pogodzie widać Tatry oraz, Pasmo Radziejowej i Turbacz, nie wspominając już o niedalekiej Lackowej. Dla osób które były na Jaworzynie przed 1997 rokiem będzie to absolutny szok. Związane jest to z tym, że o ile przed 1997 rokiem na Jaworzynie była tylko jedna "budka" z jedzeniem to obecnie znajduje się tu górna stacja kolejki gondolowej a pod nią ekskluzywna restauracja. Obok znajduje się wiele budowli drewnianych w których można dobrze zjeść. Sam szczyt jest wyposażony w ławeczki i wybrukowany kostką. Co prawda jest ładnie, ale dawny klimat Jaworzyny, gdzie nie było takich tłumów został już pogrzebany. Przyczyną tego z pewnością jest uruchomienie kolejki gondolowej z Czarnego Potoku na sam szczyt oraz przygotowana nartostrada pod którą wycięto szeroki pas lasów. Do zmiany "charakteru" doskonale przygotowało się schronisko znajdujące się obok Jaworzyny (5 minut drogi ze szczytu), które to po przeprowadzonym remoncie zmieniło swoje oblicze i ceny. Wracając jednak na szlak to zbiega on z Jaworzyny ostro w dół wśród krzewów borowin. Niestety szlak często jest "uszkodzony" przez wybudowaną nartostradę. Często prowadzi jej skrajem. Jedną z atrakcji jest niewątpliwie dotarcie do drugiego już Diabelskiego Kamienia, który ma ciekawy kształt. Kamień ten z pewnością został już często nadszarpnięty przez żywioły przyrody i dlatego jest podpierany przez specjalnie skonstruowane rusztowanie. Następnie szlak prowadzi przez Czarny Potok do Krynicy. O zaletach i sławie tego miasta nie muszę się rozpisywać bo zajęłoby to wiele miejsca, które z pewnością i tak nie wyczerpałyby tematu. Nadmienić tu muszę, że po ostatnich korektach, szlak prowadzi przez centralny trakt Krynicy przy którym położona jest pijalnia, stara i nowa. Idąc traktem koniecznie wejdźmy do przepięknej pijalni, gdzie nie tylko możemy kosztować wspaniałych wód, ale również zobaczyć ładnie wkomponowaną przyrodę w nowoczesny budynek. Wychodząc z Krynicy wspinamy się do góry w kierunku góry Huzary (865m.n.p.m.). Na szczycie następuje rozwidlenie szlaków: czarny biegnie do Tylicza, zielony na Lackową (997m.n.p.m.) a czerwony do Mochnaczki. Jest to niewielka miejscowość posiadająca połączenie jedynie z Krynicą i Tyliczem przez który można dotrzeć do przejścia granicznego na Przełęczy Tylickiej (683m.n.p.m.). Znajduje się tu dobrze zaopatrzony sklep przy szlaku, oraz strumyk Mochnaczka, gdzie płynie w miarę czysta woda. Przez Mochnaczkę szlak prowadzi około 1500m po drodze asfaltowej. Jest to miejscowość gdzie przechodzimy z Beskidu Sądeckiego do Beskidu Niskiego.

STRONA GŁÓWNA

Beskid Niski

DO GÓRY

          Beskid Niski charakteryzuje się tym, że jest ubogi pod względem bazy turystycznej, oraz często będziemy musieli tu wychodzić i zachodzić tzw. fala. Trasa na odcinku Mochnaczka- Cisna jest najsłabiej uczęszcza przez turystów. Często znajdują się tu miejscowości, gdzie są trzy a nawet 1 dom, sklepów nie ma. Jedynie jest to tzw. sklep na kółkach, czyli samochód obwożący towar o wyznaczonej godzinie, oraz w niektóre dni tygodnia. Komunikację stanowią autobusy kursujące dwa razy dziennie ( rano i po południu). Wracając jednak na szlak czerwony z Mochnaczki i dziemy na  Mizerne (770m.n.p.m.) do Banicy. Odcinek jest dość spokojny choć szlak w Mochnaczce pnie się do góry, by następnie prowadzić spokojnie grzbietem z którego możemy podziwiać pasmo Jaworzyny. Z Banicy szlak pnie się do góry pomiędzy polami do Izb. Niestety na samej górze jest fatale oznakowanie. Po dotarciu do wierzchołka wzniesienia, należy przejść na drugą stronę. Oznaczenia szlaku pojawią się po około 100 metrach. Prawdopodobnie szlak został poprowadzony zarośniętą ścieżką obok polany a nie drogą, która przecina łąkę. W Izbach czeka nas niespodzianka, musimy przeprawić się przez rzekę wpław, ściągając buty i pląsając z kamienia na kamień. Atrakcja zapewniona! Podążając dalej w kierunku Hańczowej przechodzimy przez Robki, gdzie znajduje się ładny dom wypoczynkowy. Pomiędzy Ropkami a Hańczową jest mur oporowy na rzece Ropka. Po dojściu do Hańczowej istnieje możliwość zaopatrzenia się w niezbędną żywność i napoje. Znajduje się tu również schronisko młodzieżowe, czynne w lipcu i sierpniu. Co prawda standard jest niższy niż w schroniskach PTTK ale za to cena znacznie niższa. Sam osobiście polecam kwatery prywatne w Barze "U Romana". Można tam dotrzeć idąc drogą w kierunku Wysowej / około 200m od szlaku/ - czynne cały rok. Z Hańczowej możemy dojść lub dojechać PKS-em do Wysowej, która jest znana podobnie jak Krynica (choć w mniejszym stopniu) z wód mineralnych. My podążamy jednak dalej czerwonym szlakiem, który z Hańczowej prowadzi przez most na rzece Ropa na Kozie Żebro (847m.n.p.m.). Nim tam dotrzemy, musimy przejść spokojny odcinek, około 2km by następnie ostro podejść do góry. Niestety trasa czasami jest błotnista i mało przyjemna. Kozie Żebro choć ma tylko 847m.n.p.m. to jednak da się odczuć w kościach po dotarciu na górę. Ze szczytu niewiele widać, położony jest w lesie. Zalecam odpoczynek i posiłek na szczycie, gdyż schodząc ze szczytu będziemy musieli liczyć się z ostrym spadkiem terenu. Trasa ta nazywana jest często przez turystów idących z przeciwka "ścianą płaczu" ze względu na stromość podejścia. Schodząc ze szczytu często muszę trzymać się gałęzi i kamieni, aby utrzymać równowagę. Współczuję, tym którzy wybierają się tu w dni deszczowe lub po obfitych opadach. Szlak zbiega do miejscowości Regentów Niżny. Jest to typowa osada PGR-owska. Znajduje się tu duże gospodarstwo, prawdopodobnie dawny PGR, który daje zatrudnienie okolicznym mieszkańcom. Należy zaznaczyć, że są tu dość ładne widoki na okoliczne góry między innymi na Kozie Żebro. Warto dodać że w ostatnim czasie dokonano bardzo cennej korekty przebiegu szlaku. Polega ona na tym że po zejściu do Regentowa Górnego szlak skręca w prawo a nie w lewo tak jak dawniej i pewnie tak jest dalej na wielu mapach. Dzięki temu szlak nie prowadzi przez pastwiska tylko wprost na Rotundę. Dzięki temu podejście jest znacznie łagodniejsze i mniej naświetlone a co najważniejsze, idąc na Rotundę mamy okazję zobaczyć ruiny cmentarza z czasów I Wojny Światowej.  Następnie szlak zbiega do Zdyni, gdzie polecam skorzystać ze sklepu jeśli zapasy nam się kończą, ponieważ następnym miejscem, aby uzupełnić zapasy będzie dopiero schronisko w Bartnem oddalonym przeszło 10 km. W Zdyni przeprawiamy się przez rzekę po wąskiej kładce jeśli chcemy sobie skrócić drogę bądź idziemy dookoła szlakiem jeśli chcemy skorzystać ze sklepu, bądź noclegu w Ośrodku Naleśnictwa. Zdynia jest niewielką miejscowością, znaną z dwóch rzeczy. Pierwsza to oczywiście Łemkowska Watra, czyli doroczne spotkania Łemków, organizowane w okresie letnim trwającym kilka dni. O Łemkowskiej Watrze pewnie dużo osób coś słyszało, ponieważ co roku z wizytą przyjeżdża telewizja i słychać o niej w całej Polsce. Druga rzecz to przez Zdynię przebiega międzynarodowa trasa do przejścia granicznego w Koniecznej i dalej na Słowację. Ze Zdyni znów wyruszamy do góry, tym Razem na Popowe Wierchy (684m.n.p.m.), gdzie szlak przebiega przez las. Zaznaczyć tu należy, że często będziemy się tu spotykać z podmokłościami trasy. Pomimo że szlak będzie biegł grzbietem, należy liczyć się że czasem noga utknie w błotach. Takie przypadki zdarzają się również przy bardzo upalnym lecie, czego sam doświadczyłem. Przypuszczam jak szlak może wyglądać po deszczu. Często musimy pokonać małe rzeczki i potoki o których nie ma śladu na mapach. Dużym plusem są pojawiające się na szlaku w dużych ilościach krzewy borowin oraz ostrężnice. Z Popowych Wierchów szlak znowu zbiega w dół, przekracza drogę biegnącą do Jasionki i prowadzi do Wołowca. Wołowiec choć na mapie wygląda okazale, niczym specjalnie się nie wyróżnia. Ot kilka domków i nic więcej. O sklepie nie ma co marzyć. Z Wołowca szlak prowadzi do schroniska w Bartnym około 5 km. Schronisko należy do nielicznych schronisk całorocznych położonych w Beskidzie Niskim. Stąd rozpościera się widok na dolinę, przez którą przepływa rzeka Bartne, oraz znajduje się wieś o tej samej nazwie. Schronisko jest przyjemne a ceny na rozsądnym poziomie. Ruch jest niewielki, jedzenie dość dobre. Zachęcam do noclegu w tym schronisku, zwłaszcza że następne na szlaku czerwonym znajduje się dopiero w Komańczy. Po wyruszeniu na szlak z pod schroniska znowu pniemy się do góry na Magurę (842m.n.p.m.). Spod szczytu rozpościerają się ładne widoki na sąsiednie pasma, oraz w kierunku Gorlic, które w prostej linii są oddalone o około 15 km. Tu przekraczamy granicę Magurskiego Parku Narodowego. Szlak biegnie wąską a czasami podmokłą drogą, jest dziki, turystów prawie nie ma. Szlak prowadzi znowu przez lasy raz w górę a raz w dół by połączyć się ze szlakiem żółtym w okolicy Ostrysz (635m.n.p.m.) a następnie rozejść za wspomnianym szczytem. Prawdziwa przygoda czeka nas podczas wchodzenia i schodzenia ze szczytu Kolanin (706m.n.p.m.). Wzniesienie nie wydaje się duże, za to jednak charakteryzuje się ostrym podejściem a jeszcze ostrzejszym zejściem ( podobnym do Koziego Żebra- szczytu opisanego wcześniej). Po tym treningu naszych mięśni podążamy już raczej spokojniejszą "falą" raz w górę i w dół aż do Habałowa. Jest to miejscowość w której jest jeden dom ( prawdopodobnie letniskowy), oraz droga łącząca Nowy Żmigród z Krempną. Jeśli będziemy bardzo zmęczeni to można zboczyć ze szlaku do Krępnej w celu przenocowania w schronisku młodzieżowym działającym w tutejszej szkole lub na kwaterach. W Krępnej  znajduje się kilka sklepów oraz bar. Niektóre sklepy są dość długo otwarte jak na tę okolicę bo aż do godz. 20.00 . Nad Krępną widziałem parę czarnych bocianów, ptaków które trudno napotkać. Z Habałowa szlak biegnie na Kamień (714m.n.p.m.) by następnie zbiec do Kątów, gdzie można również skorzystać z noclegu za niewielką cenę u miejscowych gospodarzy. Warto tu również zaznaczyć że i tutaj przebieg szlaku został zmieniony. Z Kamienia nie prowadzi do drogi głównej tylko dochodzi do niej na wysokości mostu na rzece Wisłoka. Jest to dość istotna zmiana ponieważ pozwala zobaczyć panoramę Kamienia z innej perspektywy. Z Kątów szlak prowadzi do góry przez pola uprawne i pastwiska. Uwaga ! szlak na tym odcinku łatwo zgubić ponieważ jest tu mało drzew a więc szlak był tu często malowany na kamieniach, które uległy przesunięciu a czasem i zniszczeniu. Po pokonaniu różnicy wzniesień dotrzemy do Łysej Góry (641m.n.p.m.) skąd rozciągają się wspaniałe widoki na sąsiednie pasma i miejscowości, w tym odległe Jasło. Szlak podąża grzbietem w kierunku Polany (651 m.n.p.m.) by zbiec do Chyrowej, gdzie przy samym dojściu do drogi mamy gospodarstwo agroturystyczne. Po dojściu do drogi w Chyrowej należy bacznie pilnować szlaku a przede wszystkim korzystać z mapy ponieważ szlak na odcinku ponad 2 km jest uszkodzony. Przez całą wioskę nie ma oznakowania. W Chyrowej trudno o sklep. Jest za to schronisko młodzieżowe z którego w razie potrzeby można skorzystać. Po skręceniu przy schronisku będziemy się trochę obniżać by zaraz znowu wspiąć się do góry. Szlak biegnie polną drugą a w zasadzie przez pastwiska, które są ogrodzone elektrycznymi pasterzami. Tu również oznakowanie jest szczątkowe. Dopiero po dotarciu na "nieznany szczyt" i opuszczeniu terenu pastwisk szlak znowu jest dobrze oznakowany. Prowadzi  przez dzikie lasy i nie ma tu dużych różnic terenu. Dopiero przy dojściu do Nowej Wsi szlak opada w dół. Po ostatnich korektach szlak prowadzi obok Pustelni św. Jana. Nowa Wieś w zasadzie niczym się nie wyróżnia poza tym, że przebiega tędy międzynarodowa droga na Słowacje. Z Nowej Wsi możemy dotrzeć  do Dukli zbaczając ze szlaku ok. 4 km. W Dukli odnajdziemy wiele zabytków związanych ze św. Janem. Z Nowej Wsi szlak prowadzi ostro na Cergową (716m.n.p.m.) by następnie dotrzeć przez Lubatową do Iwonicza Zdroju. Po zejściu z Cergowej w okolicach Lubatowej szlak wchodzi na drogę asfaltową, która towarzyszy nam do samego Iwonicza Zdroju. Iwonicz Zdrój to piękne miasto uzdrowiskowe. Szlak przebiega przez zabytkowe centrum gdzie znajduje się odnowiona pijalnia wód oraz muszla koncertowa. Jest tu również wiele sklepów w których można bez problemu zaopatrzyć się w niezbędne artykuły potrzebne wędrującemu turyście, począwszy od jedzenia po filmy do aparatu foto. Polecam aby w Iwoniczu zatrzymać się na jakiś czas ponieważ jest tu naprawdę wiele ładnych miejsc i ciekawych budowli. Z pewnością mogę zaliczyć to miasto (jako drugie po Krynicy) w którym jest tak ładna pijalnia oraz jako miasto uzdrowiskowe. Po wyjściu z Iwonicza szlak kieruje się do lasu i w górę. Tym razem na Wzgórza Rymanowskie a dokładniej na górę o nazwie Sucha Góra (603 m.n.p.m.) oraz Mogiła (606 m.n.p.m.). Między tymi górami znajduje się dolina w której płynie "rzeczka" o nieustalonej nazwie. Istnienie tej doliny powoduje, że musimy między tymi górami obniżyć się przeszło 100m w dół, aby znowu wznieść się ponownie do góry. Z Mogiły szlak znowu poprowadzi w dół do Rymanowa. Czasami prowadzi przez teren piaszczysty. Szlak został tak zaplanowany, że omija większą częśc Rymanowa i przebiega przez jego część. To dobrze, gdyż nie trzeba wędrować przez całe miasto. Czerwony szlak biegnie niedaleko pijalni wód. Po minięciu Rymanowa ( w którym również można się zaopatrzyć w żywność i gorącą strawę bez problemu), możemy śmiało powiedzieć, że mijamy ostatnie tak duże skupisko cywilizacyjne ( Lubatowa, Iwonicz Zdrój, Rymanów) na szlaku. Od tej pory szlak zaczyna przybierać formę dzikości i egzotyki. Szlak z Rymanowa znowu wznosi się w górę i prowadzi przez lasy i polany. Po przejściu ok. 5km. dochodzimy do Wisłoczka, aby następnie wędrować drogą asfaltową przez 6 km. do Puław a później Puław Górnych. Choć Puławy Górne nie wyróżniają się na mapie niczym szczególnym to jednak stanowią wspaniałą bazę noclegową. Jeśli ktoś idzie z Nowej Wsi do Komańczy to jest to wręcz wymarzone miejsce ze względu na położenie prawie w połowie tej trasy. W Puławach Górnych znajduje się aż 6 gospodarstw agroturystycznych na bardzo wysokim poziomie ( pokój, prysznic, łazienka, telefon w pokoju, jadalnia, sala konferencyjna itp.) Cena noclegu w pokoju dwuosobowym jest znacznie niższa niż w schronisku w pokoju wieloosobowym! Powyższe gospodarstwa prowadzone są w większości przez "zielonoświątkowców" ,którzy zostali tu przesiedleni z Zaolzia w Czechach w latach sześćdziesiątych. Posiadają oni również w Puławach własny kościół wybudowany w stylu "współczesnym". Z Puław szlak czerwony prowadzi do lasu i lekko do góry na pasmo Bukowiec. Po dojściu na grzbiet będziemy szli raczej równo mijając takie wzniesienia jak Skibice ( 776 m.n.p.m.) i Tokarnia ( 778 m.n.p.m.). W okolicach Tokarni znajduje się maszt telefonii komórkowej i prawdopodobnie przekaźnik lokalnego radia. Poza tym rozciągają się tu wspaniałe widoki na okolicę czyli Bukowsko i sąsiednie pasmo Kamienia. Z Tokarni ponownie mamy dość długie zejście, które przebiega przez pola i łąki a co się z tym wiąże można dalej cieszyć się widokiem. Po długim zejściu w dolinę musimy znowu przygotować się na ponowne i długie podejście tym razem na Kamień ( 717 m.n.p.m.). Po zejściu w dolinę proponuje skorzystać z ławeczek koło deszczochronu, aby odpocząć i posilić się oraz skupić uwagę na dalszym przebiegu szlaku, ponieważ w tym miejscu jest on niewyraźnie oznaczony. Z doliny szlak wspina się na szczyt o nazwie Kamień ( 717 m.n.p.m.). Nazwa ta pochodzi prawdopodobnie od znajdujących się w pobliżu szczytu skałek, które mają wysokość do 8-10m. Mają one dość charakterystyczne kształty i budowę. Po minięciu szczytu i przejściu około 1,5 km znowu spotka nas niespodzianka w postaci braku oznaczenia szlaku. Po zakończeniu znaków należy wyciągnąć mapę, rozglądnąć się po okolicy, przejść na przysłowiowego "czuja" prawie 2 km. Na szczęście na polanie gdzie gubimy szlak panuje dobra widoczność. Nie ma tu dużych i gęsto rosnących drzew. Rosną przeważnie wysokie i zeschłe trawy. Po odnalezieniu po drugiej stronie polany szlaku, idziemy przez las, aby na rogatkach Komańczy przejść obok schroniska. Jeżeli ktoś posiada jeszcze starą mapę to koniecznie należy zaopatrzyć się w nowsze wydanie ponieważ tu w Komańczy i na dalszych odcinkach trasy szlak zmienił swój przebieg. Schronisko przy którym przebiega czerwony szlak jest na przyzwoitym poziomie tj. pod względem noclegów, jedzenia jak i możliwości skorzystania z prysznica. W Komańczy warto zapytać o kwatery prywatne, zwłaszcza że są one znacznie tańsze niż schronisko. Komańcza to niewielka miejscowość, ale bardzo znana z czasów historycznych. Tu był więziony m. in. Prymas Tysiąclecia w okresie komunizmu. W Komańczy znajduje się również drugie schronisko na drugim końcu miejscowości. Jest tu również linia kolejowa ( Zagórz - Łupków ). Znajdują się tu dobrze zaopatrzone sklepy. Warto też dodać, że w Komańczy kończy się Beskid Niski a zaczynają Bieszczady.

STRONA GŁÓWNA

Bieszczady
PANORAMA

DO GÓRY

    Z Komańczy szlak prowadzi na małe wzniesienie. Tuż koło szlaku na rogatkach znajduje się odnoga drogi w kierunku drugiego schroniska ( ok. 400m od szlaku). Szlak przebiega przez wzniesienie a następnie po jego minięciu wraca do drogi,  biegnącej do Duszatyna. W czasie deszczu, oraz po obfitych opadach zalecam ominąć ten odcinek idąc drogą asfaltową od Komańczy w kierunku Duszatyna. Szlak na tym odcinku jest szczególnie błotnisty. Następnie dochodzimy do malutkiej wioski  Prełuki, gdzie ujrzymy linię " Bieszczadzkiej Kolejki". Sądząc po obserwacji torów można stwierdzić że linia ta nie jest już wykorzystywana. Według starej mapy szlak biegł do Duszatyna obok torów. Obecnie prowadzi drogą asfaltową, która w okolicach Duszatyna przeistacza się w drogę szutrowaną. Odcinek ten można zaliczyć do traktu widokowego. Nie ma tu dużych różnic terenu. Rzeka Osława często płynie w głębokiej dolinie niedaleko drogi. Ukształtowanie terenu daje dużą satysfakcję turyście obcującemu z tutejszą przyrodą. Duszatyn jest niewielką wioska, gdzie ludzie  żyją głównie z utrzymania na roli oraz pracując przy  pielęgnacji i wycinaniu drzew.  Znajduje się tu również ostatni sklep na tym odcinku szlaku przed Chryszczatą. Następny jest dopiero w Cisnej, oddalonej o blisko 25 km. Przez te 25 km towarzyszyć nam będzie jedynie przyroda, wspaniałe krajobrazy i ptactwo, oraz mijający nas nieliczni turyści. Biorąc pod uwagę powyższe atrakcje radzę dobrze przygotować się do przebycia tak długiego dystansu. Należy zabrać niezbędną ilość napojów, jedzenia, oraz wziąć pod uwagę rezerwę czasową tak, aby nie zastała nas noc w połowie szlaku. Łączny czas przebycia tego odcinka to około 10h. Z Duszatyna szlak prowadzi prawie cały czas do góry, raz bardzo spokojnie a czasem nawet bardzo stromo, aż na sam szczyt Chryszczatej (998m.n.p.m.). Jest to niewielka góra w porównaniu ze zdobytymi wcześniej już szczytami na szlaku. Pomimo tego można odczuć pokonanie tej wysokości w "kościach" i trudno uwierzyć, że to tak niewielkie wzniesienie. Na trasie Duszatyn - Chryszczata będziemy mogli podziwiać Jeziorka Duszatyńskie. Istnienie tych jeziorek sprawia niesamowite wrażenie w tych górach. Z daleka wyglądają jakby woda w nich miała kolor zielony a bujnie wyrastająca roślinność sprawia wrażenie puszczy. Nie zalecam kąpieli ze względu na dużą ilość robaków i małych żabek wokół jeziora. Poza tym rejon ten należy do rezerwatu ścisłego. Wyruszając w dalszą drogę możemy liczyć na dłuższe podejście, towarzyszące nam do samej Chryszczatej. Droga na szczyt jest dość szeroka i często prowadzi głębokimi wąwozami, którymi w czasie opadów spływa woda, lub płyną potoki po roztopach. Dochodząc na szczyt, trudno spodziewać się czegoś nadzwyczajnego. Sam szczyt Chryszczata ( 998 m.n.p.m.) znajduje się w lesie a więc o rozciągającej się panoramie na okolicę nie ma co marzyć. Po cmentarzu z I wojny światowej pozostał jedynie wysoki słup betonowy ( ok. 7m wysokości). Z drugiej strony szczytu znajduje się przepaść, gdzie niestety psełdoturyści zrobili sobie śmietnisko. Z Chryszczatej rozpoczyna swój bieg wiele nowych szlaków, które nie są umieszczone na nowych egzemplarzach map. My jednak wybieramy nasz czerwony szlak, który biegnie grzbietem pasma Chryszczatej do Cisnej. Trasa ta prowadzi m. innymi przez Przeł. Żebrak ( 812 ), Jaworne ( 992 ), Wołosań ( 1071 ), Sąsów ( 1010 ), Berest ( 942 ), Hon 820 ) do Cisnej. Jak nie trudno domyślić się najwyższym szczytem na tym odcinku jest Wołosań (1071 m.n.p.m.). Trasa między Chryszczatą a Honem biegnie prawie cały czas lasem. Nie ma tu dużych różnic wysokościowych. Szlak jest dobrze oznaczony, a widoki na sąsiednie pasma pojawiają się od czasu do czasu. Dla prawdziwego turysty odcinek ten z pewnością nie będzie nudny. Dużo tu różnorakiej roślinności i ptactwa. Spotkać tu można powalone drzewa, które stanowią dobre miejsce do odpoczynku i skonsumowania posiłku. Dochodząc do Honu (820 m.n.p.m.) kończy się spokojny odcinek. Szlak zaczyna ostro schodzić w dół do Cisnej. Przed Cisną prowadzi obok schroniska PTTK, które również może nam się podobać ze względu na przyzwoity standard. Schodząc do Cisnej możemy także liczyć na nocleg na kwaterach prywatnych, gdzie za niezbyt wygórowaną cenę zanocujemy w spokoju i komfortowych warunkach.  W Cisnej spotkamy się z pełną cywilizacją jak na tę okolicę. Są tu działające telefony na karty magnetyczne, sklepy, kawiarnie, restauracje a nawet lodziarnie. Cisna ma dogodne połączenia autobusowe z Sanokiem, Ustrzykami Górnymi i Krosnem. Znajduje się tu stacja bieszczadzkiej kolejki, która w okresie letnim wozi 2 razy na dzień turystów w kierunku Przysłupia lub Balnicy (gdzie obecnie znajduje się turystyczne przejście graniczne na Słowację).
Wyruszając w dalszą drogę czerwonym szlakiem mijamy trasę kolejki bieszczadzkiej, korzystając z jej mostku na rzece Solinka i pniemy się ponownie do góry na Jasło. Zanim tam dojdziemy przejdziemy przez inne szczyty takie jak Różki ( 943 ), Szczawnik ( 1098 ). Jasło ( 1153 m.n.p.m.) to wzniesienie skąd rozpościera się fantastyczny widok na okolicę. Ze względu na wysokość często wieje tu wiatr a sam szczyt porośnięty jest trawą. Mamy tu do czynienia z namiastką połonin. Z Jasła szlak prowadzi na Okrąglik ( 1101 m.n.p.m.) gdzie spotykamy się ostatni raz z granicą ze Słowacją. Tu także przebiega niebieski szlak, który biegnie przez szczyt Krzemieniec do Ustrzyk Górnych. Na Okrągliku należy zwrócić baczną uwagę na nasz szlak, ponieważ przez szczyt przebiega również słowacki czerwony szlak. Na szczęście znak słowackiego szlaku ma inne wymiary (jest krótszy) co znacznie ułatwia identyfikacje. Podążając szlakiem czerwonym z Okrąglika dochodzimy do Smerka przez Fereczołą. Na tym odcinku spotkać można ogromne ilości borówek, których praktycznie nikt nie zbiera w celach zarobkowych, ze względu na dużą odległość od wioski. Dochodząc do wsi Smerek ujrzymy Połoninę Wetlińską z górującym szczytem Smerek i część Caryńskiej. W Smerku znajduje się baza harcerska oraz kwatery prywatne, gdzie można tanio przenocować. Przez Smerek przebiega szosa z Cisnej przez Wetlinę do Ustrzyk Górnych. Jeśli chcemy stąd dotrzeć do Wetliny to możemy to uczynić na 2 sposoby: albo podjechać PKS-em lub okazją, bądź przejść odcinek wzdłuż drogi piechotą ok. 4 km. Przez Wetlinę niestety nie prowadzi czerwony szlak. Warto tam pójść ponieważ jest to jedna z większych miejscowości położona w Bieszczadach południowych. Jest tu dobra baza noclegowa oraz sporo sklepów. Z Wetliny można wyruszyć również zielonym szlakiem w kierunku Rawki ( 1302 ) a następnie dojść na Krzemieniec ( 1221 ), gdzie znajduje się tzw. trój styk czyli punkt wspólny 3-ech granic ( Polska, Słowacja i Ukraina ). Wracając na czerwony szlak to schodząc w Smerku do drogi głównej musimy skręcić w lewo. Szlak prowadzi prawie 1200 metrów asfaltem w kierunku Kalnicy. Po przejściu odcinka prowadzącego drogą skręcamy w prawo, przechodząc mostem nad rzeką Wetlina. Za mostem szlak prowadzi drogą przez łąki, a następnie przez las, cały czas do góry na wysokość ( 1222 m.n.p.m.) na górę Smerek, która znajduje się na Połoninie Wetlińskiej. To dobre rozwiązanie, że szlak prowadzi lasem, zwłaszcza latem docenimy ten atut. Jest to przydatne ponieważ stok po którym przebiega szlak jest w ciągu dnia nasłoneczniony. Gdyby nie było lasu to przy takim długim podejściu turysta straciłby z pewnością dużo potu. Po dojściu na grzbiet Połoniny Wetlińskiej na Smerek musimy jeszcze podejść połoniną około 1 kilometra. Trzeba przyznać, że połoniny bieszczadzkie to całkiem inne góry od wcześniej spotkanych na szlaku. Na tych którzy tu jeszcze nie byli sprawiają niesamowite wrażenie. Dolne partie łańcuchów połonin porośnięte są drzewami a sam grzbiet jest "goły", rośnie tu bujna trawa. Rozciągające się widoki na rozległe połoniny sprawiają niesamowite wrażenie. I tak możemy wędrować szlakiem przez kilkadziesiąt kilometrów podziwiając otaczające nas krajobrazy. Sam Smerek ( 1222 m.n.p.m.) to szczyt na którym ustawiony jest metalowy krzyż wokół którego trawa prawie nie rośnie.  Często widać wystające z ziemi skały o budowie łupkowej. Ze Smerka szlak zbiega na przełęcz Orłowicza ( 1078 m.n.p.m.) by znowu wznosić się do góry grzbietem połoniny. Przy dobrej pogodzie w okolicach wzniesienia Konatowe Beredo (1187 m.n.p.m.) można zauważyć szybujących lotniarzy. Idąc dalej, jakieś 2 km przed schroniskiem na Połoninie Wetlińskiej będziemy przeciskać się przez skałki. Ze szlaku rozpościerają się imponujące widoki na sąsiednie pasmo Połoniny Caryńskiej, Wetline oraz Wielką Rawkę. Idąc od Smerka na samym końcu grzbietu Połoniny Wetlińskiej znajduje się schronisko PTTK. I choć schronisko to nie należy do schronisk o wysokim standardzie to zachęcam do skorzystania z noclegu. Posiada swój niepowtarzalny klimat, który wiąże się z tym, że znajduje się ono na samym grzbiecie połoniny. Przeważnie schroniska znajdują się raczej poniżej szczytu lub grzbietu góry. To jednak należy do wyjątkowych biorąc pod uwagę ten fakt usytuowania. Ciągły podmuch wiatru sprawia niesamowite odczucia podobne do tych ze statku znajdującego się na pełnym morzu. Tych którzy zapragną tutaj zanocować pragnę poinformować, że nie ma tu żadnej łazienki ani umywalki z bieżącą wodą. Menu jest ubogie, można dostać wrzątek i przespać się za całkiem przyzwoitą kwotę biorąc pod uwagę cennik PTTK. Spod schroniska szlak zbiega do Brzegów Górnych. Trwa to około 1h. Tutaj dochodzimy do szosy biegnącej z Cisnej do Ustrzyk Górnych. Nie ma co liczyć na jakieś sklepy przy szosie. Niestety spotka nas tu nie miła niespodzianka. Znajduje się tu budka w której pobierane są opłaty za korzystanie ze szlaków przebiegających przez połoniny. To całkiem niedawny wymysł władz Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Jest jednak rada, aby uniknąć opłat. Po prostu należy wcześnie rano wyruszyć na szlak (najlepiej przed godz. 7.45) gdy nie ma na szlaku "pobieraczy haraczu". Z Brzegów Górnych szlak biegnie do góry na Połoninę Caryńską. Po wyjściu na grzbiet, ponownie będziemy się mogli cieszyć pięknymi widokami, jak z Połoniny Wetlińskiej. Różnica pomiędzy obydwoma połoninami polega głównie na tym, że Połonina Caryńska jest krótsza i wyższa od poprzednio już przebytej połoniny Wetlińskiej. Oto niektóre wysokości wzniesień pokonanych na tej połoninie 1297, 1239 (środek), i 1107 m.n.p.m. Szlak z Połoniny Caryńskiej prowadzi lasem do Ustrzyk Górnych. W ostatnim czasie przebieg szlaku w dolnej części Połoniny został zmieniony. Teraz w okolicach Ustrzyk Górnych szlak ma łagodniejsze zejście. W Ustrzykach Górnych wychodzimy w okolicach schroniska Kremenaros, niedaleko skrzyżowania z którego prowadzi droga do Wołosatego. Dawniej szlak prowadził przez niewielką polanę, kładkę na rzece Wołosaty by dotrzeć do centrum wioski. Po przejściu przez kładkę szlak przechodził koło dużej bazy turystycznej PTTK. Można tu również zanocować, choć ja polecam schronisko z drugiej strony Ustrzyk ( położone koło szlaku) ze względu na większy spokój bądź po prostu kwatery prywatne. Zmiana przebiegu szlaku ma swoje plusy i minusy. Na pewno do korzystnych zmian w przebiegu szlaku można zaliczyć jego łagodniejsze zejście i brak błota, które towarzyszyło nam na starej trasie a także przepiękną panoramę Szerokiego Wierchu i widok na Rawkę. Niestety idąc nową trasą jesteśmy pozbawieni przejścia przez wąwóz który przedstawiłem na fotografii nr 8. Osoby które już dawno nie były w Ustrzykach Górnych, przybywając tu ponownie mogą być ogromnie zaskoczone postępem cywilizacyjnym jaki nastąpił tu w ostatnich latach. Znajduje się tu wiele sklepów, barów i restauracji wyposażonych w telewizory a te z kolei w zestawy cyfrowe anten satelitarnych ( ze względu na brak przekaźników TV w okolicy). Turysta nie będzie miał na pewno kłopotu z kupnem świeżego chleba czy kremu zabezpieczającego przed intensywnym oddziaływaniem słońca. Sklepy i bary są czynne do późnych godzin nocnych. Ustrzyki to również dobry węzeł komunikacyjny. Autobusy PKS-u kursują ( w okresie letnim) w stronę Cisnej i Sanoka niemal co godzinę. W autobusach tych nie są pobierane opłaty za bagaż. Warto tu także wspomnieć, że znajduje się tu nowy i ładny pod względem architektonicznym kościół katolicki. Szlak z Ustrzyk Górnych prowadzi w kierunku Tarnicy. Na rogatkach wioski mijać będziemy schronisko turystyczne PTTK ( niżej polecane ze względu na spokój ) by wędrować już po ostatnich kilkunastu kilometrach szlaku. Z Ustrzyk będziemy iść w górę, na pasmo Tarnicy. Z początku dłuższym traktem leśnym, by na nowo wędrować po "łysym" grzbiecie. Najpierw na Szeroki Wierch a później należy na przełęczy pod Tarnicą odbić na żółty szlak, który wyprowadza nas na Tarnicę (1346 m.n.p.m.), czyli najwyższy szczyt Bieszczad. Tu znajduje się charaktertstyczny metalowy krzyż wykonanego z kratownicy. Jest on także widoczny z sąsiednich połonin. Środek konstrukcji wypełniony jest kamieniami. Warto zatrzymać się tutaj na dłuższą chwile by podziwiać otaczające nas łańcuchy gór i połonin. Z Tarnicy wracamy żółtym szlakiem na przełęcz, by powrócić na czerwony szlak, który tym razem poprowadzi nas zboczem połoniny a następnie grzbietem na Halicz. Po drodze, tuż za przełęczą pod Tarnicą napotkamy źródełko, z którego można bez obaw napić się wody. Pobyt na Haliczu (1333 m.n.p.m.) to również okazja na podziwianie przepięknej panoramy (wskazany odpoczynek!). Z Halicza schodzimy w dół na przełęcz (1235 m.n.p.m.) by po tej krótkiej utracie wysokości znowu wspiąć się ponownie do góry na Rozsypaniec (1280 m.n.p.m.), czyli ostatnie wzniesienie na szlaku. Od tego momentu szlak będzie prowadził prawie cały czas w dół aż do Wołosatego. Nim dojdziemy do końca to z Rozsypańca czeka nas strome zejście koło szczytu i przejście obok skałek w stronę granicy z Ukrainą. Niedaleko granicy znajduje się deszczochron z ławeczkami i stolikiem. Także i stąd można podziwiać sąsiadujące wzniesienia. Od styku z granicą szlak prowadzi drogą asfaltowaną. Można ją także pokonać na rowerze. Droga biegnie częściowo przez teren otwarty a częściowo lasem. Po drodze napotkamy jeszcze dwie wiaty. W rejonie Przeł. Beskid nasz wzrok na pewno przykuje solidna budowla w postaci mostu na rzece Wołosatce, który pewnie wytrzymałby przejazd nie jednej kolumny opancerzonej. Według moich przypuszczeń był on wykorzystywany głównie przez wojsko w czasie trwania Układu Warszawskiego. Droga którą przebiega szlak doprowadzi nas do Wołosatego, gdzie znajduje się symbol kończący szlak. . Oznaczenie końca (bądź początku) wykonane jest na specjalnym drzewcu na rogatkach Wołosatego. Umieszczona jest to tabliczka z napisem początek i koniec głównego szlaku beskidzkiego /patrz zdjęcie w rubryce -zdjęcia/ Co prawda Wołosate to nie tak duża i rozwinięta miejscowość jak Ustrzyki Górne, to jednak turysta znajdzie tu nocleg, bądź zaopatrzy się w potrzebne artykuły. Jedną z wad Wołosatego jest złe połączenie autobusowe (5 kursów dziennie) z Ustrzykami. Warto zaznaczyć, że do Ustrzyk jest 5 km. Również warto wspomnieć, że znajduje się tu schronisko PTTK (z ciepłą wodą) oraz przy szlaku (na rogatkach) duża baza harcerska.

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ